Pomysł na prezent z jarmarku świątecznego w Wiedniu


W tym roku po raz pierwszy udałam się na świąteczny jarmark do Wiednia. Oczywiście mamy świetnie jarmarki również w większych polskich miastach, ale wybrałam Wiedeń, bo miałam ochotę na dłuższą wycieczkę :) Malkontenci narzekają, że obecnie wszędzie na świecie można kupić to samo i rzeczy nie różnią się zbytnio od siebie. Zgadzam się, ale mimo wszystko pamiątki z różnych miejsc zawsze darzę szczególnym sentymentem. I myślę, że osoby obdarowane mają podobnie :) W Austrii jak zwykle można było znaleźć sporo rzeczy związanych z cesarzową Sisi, Mozartem, Klimtem a stoiska z jedzeniem oferowały typowe tłuste austriackie przysmaki :) Problem na takich jarmarkach jest tylko jeden - nie można kupić wszystkiego, co by się chciało, za to ma się z głowy długie szukanie prezentów.Na świątecznym jarmarku nawet zwykła świeca wygląda jak towar mega luksusowy :) Ten klimat potrafi zdziałać cuda :))) 



Wyjazd do Wiednia podzielony został na kilka części. Najpierw zwiedzanie, potem zakupy na świątecznych jarmarkach i czas do własnej dyspozycji. W tym poście zamieszczę tylko zdjęcia z jarmarków, bo była to najprzyjemniejsza część, sporo inspirujących pomysłów na upominek i bardzo chcę się pochwalić tym, co zobaczyłam :) 



Jak widać legendy wciąż żywe :) Mimo, że małżeństwo cesarza Franciszka Józefa i Sisi nie należało do udanych, a zubożały Mozart został pochowany we wspólnym grobie ich figurki, portrety i inne pamiątki związane z nimi są obecne niemal na każdym kroku. Co ciekawe, nie widziałam ani jednej rzeczy związanej z Freudem... Czyżby psychoanaliza wyszła z mody? ;) 




Z drewna można wyczarować prawdziwe cuda, wystarczy mieć tylko dobry pomysł. Szafki zrobione z kawałków drzewa są genialne!!! Niestety nie starczyło mi na nie pieniędzy... :( Tak to jest jak się kupuje zanim obejrzy wszystko... :((( Za to już wiem, co przywiozę z jarmarku w przyszłym roku ;) Moją uwagę zwróciły też piękne szopki i skromne, proste, ale urokliwe zegary :) 





Szklane przedmioty nie należą do moich ulubionych, bo łatwo jest stłuc, jednak fotografowanie ich to czysta przyjemność. Całe stoiska wypełnione były cudnymi lampionami i innymi ozdobami wykonanymi ze szkła. Nie mogłam się zdecydować, bo znając moje umiejętności nie byłam pewna, czy je dowiozę do domu, ale ostatecznie po długim namyśle kupiłam jeden biały i jeden z karuzelą :) 




Bombki, bombki, bombki... Na poszczególnych jarmarkach to właśnie bombek było najwięcej. Niektóre niczym nie różnią się od tradycyjnych, inne to nakład sporej pracy lub efekt oryginalnych pomysłów. Robienie zdjęć bombkom przysporzyło mi najwięcej problemu. Część zdjęć musiałam usunąć, bo mi po prostu nie wyszły... Przez jarmark świąteczny w Wiedniu przechodzą tłumy ludzi i robienie tych fotek było zajęciem dla sprawnego reportera. Miałam dosłownie sekundę na zrobienie zdjęcia zanim w kadrze pojawi się kolejna oryginalna fryzura lub czapka :D A na zdjęciach bombki leżą sobie tak spokojnie i błogo... :) Aha, nie kupiłam żadnej bombki, bo ozdobiłam kilka styropianowych techniką decoupage :)





Drugi najbardziej popularny produkt - piękne świeczki. Ciężko powiedzieć, które najbardziej przypadły mi do gustu. Nie dość, że oryginalne, kolorowe to jeszcze pięknie pachnące... Hmmmm... :) Tutaj niestety nie mogę się przyznać ile na nie wydałam :D :D :D W końcu kiedy zaczynamy myśleć o liczbach to kończy się nasza kreatywność ;) 



Na koniec urocze wspomnienia z dzieciństwa. Jako dziecko miałam kilka szklanych kul, które uwielbiałam wysoko podrzucać :) Nie mam pojęcia co się z nimi stało, ale nie przypominam sobie żadnego krzyku mamy ani nawet żadnego pamiętnego wypadku, więc pewnie są gdzieś u babci na strychu :) Potem przez wiele lat wyszły z mody a teraz znowu wracają. Wiem, że są tandetne. Wiem, że są dla dzieci. Wiem, wiem, wiem, ale i tak chcę jakąś jedną do postawienia na kominku. Albo i dwie. Albo i trzy... 





Wiem, że słodycze są popularne, ale osobiście nigdy nie daję takiego prezentu. Dlatego dla kontrastu umieściłam tutaj zdjęcie innych austriackich przysmaków. Druga opcja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że nie mieszczę się ostatnio w dżinsy :/ 




Na koniec dowód, że na jarmarkach świątecznych można znaleźć dosłownie wszystko. Stoisko z kotkami było tego najlepszym przykładem :) Inne stoiska to stragan z ręcznie wykonanymi notesami lub obrazy wykonane na czerpanym papierze. Post i tak jest już mega długi i po prostu nie ma miejsca, by wszystkie te różności tutaj umieścić. Na koniec więc ostatnia klimatyczna fotka jak wygląda miasto ponad straganami, a ja zabieram się za pakowanie :D :D :D

Share on Google Plus

About Aneta Łukasik

Cześć:) To ja, autorka bloga. Blogowanie to moje hobby, ale zajmuję się tym od niedawna, dlatego mam prośbę :) Jeżeli przeczytałaś/łeś post, to proszę zostaw komentarz. Wszystkie wskazówki i porady są dla mnie bardzo cenne :) Z góry dziekuję :)
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze :

Prześlij komentarz