Mały książę - głęboka animacja dla dorosłych



To jest zdecydowanie najlepsza animacja roku. Oscara i inne nagrody dostanie pewnie "W głowie się nie mieści", ale nie ma to większego znaczenia. Nagrody i finansowy sukces to często tylko marketing. Spodziewałam się, że "Mały Książę" nie będzie filmem dla dzieci i w pełni się te przeczucia potwierdziły. Po seansie najmłodsi widzowie wesoło dopijali colę i wyjadali resztki popcornu, jednocześnie komentując, że dzieło Pixara było lepsze. Dorośli, do których animacja jest adresowana wciąż siedzieli w fotelach i nie spieszno było im ruszać się z miejsca. Szczerze mówiąc po raz pierwszy spotkałam się z taką reakcją publiczności na jakikolwiek film. Co więcej, podczas seansu wiele osób płakało i wcale nie starali się tego ukrywać. Siła rażenia tej opowieści jest ogromna, ciężko go porównywać z jakimkolwiek innym filmem. Francuski obraz dotyczy spraw oczywistych i fundamentalnych, o których tak często zapominamy w codziennej zawierusze.


Film nie jest adaptacją książki, jest raczej opowieścią opartą na literackich wątkach. Główną bohaterką jest mała dziewczynka, której życie już obrało odpowiedni kierunek i tempo. Celem wypełniania codziennego planu jest pierwszy poważny sukces życiowy czyli rozpoczęcie nauki w prestiżowej szkole. Widz nie rozumie celowości tych starań, gdyż owa szkoła przypomina raczej surowy zakład karny. Mała dziewczynka zrobi jednak wszystko, by spełnić marzenie matki i rozpocząć wymarzoną edukację. Oblana rozmowa kwalifikacyjna nie skreśla tych ambitnych planów, mama dziewczynki wpada bowiem na pomysł przeprowadzenia się do rejonu, w którym znajduje się szkoła. Jeżeli dziewczynka zrealizuje plan dnia punkt po punkcie, w dalszym ciągu ma szansę na edukacyjny sukces. W nowym miejscu poznaje jednak starszego lotnika, który snuje opowieści o świecie całkowicie innym od tego, w którym dotychczas żyła. Wkrótce miejsce grubych podręczników do nauki, surowych zasad i skrupulatnego planu, zajmuje świat wyobraźni, radości i kolejne etapy opowieści o Małym Księciu.

Najnowszą wersję książki Antoine de Saint-Exupery krytykowano za zbyt mocne odejście od oryginału, ale moim zdaniem są to bezzasadne zarzuty. "Mały Książę" jest opowieścią skrojoną na miarę naszych czasów. Wzrusza, bawi, daje do myślenia i uczy. Jestem zachwycona i cieszę się, że mamy taki udany rok, jeżeli chodzi o filmy. Prognozuję, że będzie to rok filmowych klasyków. Nie chcę pisać nic więcej, bo najnowszą wersję "Małego Księcia" trzeba przeżyć samemu. Szybko biegnijcie do kina zanim zniknie z ekranów! 

Ogólna ocena: 6/5 



Źródło zdjęć:
http://moviesroom.pl
Share on Google Plus

About Aneta Łukasik

Cześć:) To ja, autorka bloga. Blogowanie to moje hobby, ale zajmuję się tym od niedawna, dlatego mam prośbę :) Jeżeli przeczytałaś/łeś post, to proszę zostaw komentarz. Wszystkie wskazówki i porady są dla mnie bardzo cenne :) Z góry dziekuję :)
    Blogger Comment
    Facebook Comment

7 komentarze :

  1. Ciesze się, że zwróciłaś uwagę na animację. To już kolejna recenzja którą czytam nikt dotychczas o tym nie wspomniał. Koniecznie muszę wybrać się do kina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejrzeć, chociażby po to, by wyrobić sobie własną opinię ":)

      Usuń
  2. Miałam ogromną ochotę obejrzeć Małego Księcia, ale nie załapałam się na seans w kinie. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się gdzieś go zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obowiązkowo muszę ten film zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze chyba grają w kinach. Znów mnie zachęciłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, ale to bardzo chcę zobaczyć ten film! <3

    OdpowiedzUsuń