52 Book Challenge - wyzwanie roku 2015


Fajnie jest podjąć wyzwanie 52 Book Challenge. W końcu w poprzednim roku ciągle narzekałam, że nie potrafię się skupić na czytaniu. Ciągle coś stało mi na przeszkodzie. Czasami były to rzeczy naprawdę ważne jak dodatkowe obowiązki, ale najczęściej po prostu nie potrafiłam się zdecydować czym zająć się w danym momencie i dlatego czytanie, które wymaga czasu i skupienia przegrywało z innymi mniej wymagającymi zajęciami. Całe szczęście zaraz na początku roku dowiedziałam się o Book Challenge i postanowiłam przeczytać 52 książki. 

Pomysł świetny i wreszcie miałam wymówkę, że nie mogę zająć się czymś innym, bo podjęłam wyzwanie. Zaczęłąm od poradnika "(Nie) mam się w co ubrać", który bardzo mi się spodobał. Potem było już nieco gorzej - zbiory felietonów Reginy Brett nieco mnie znudziły, ale jakoś udało mi się przez nie przebrnąć. Poniosłam jednak klęskę próbując zapoznać się z popularnymi pozycjami, które totalnie nie przypadły mi do gustu. Nie podzielę się tutaj tytułami, bo o gustach się nie dyskutuje, ale z powodu nietrafionych wyborów czytanie nie okazało się przyjemnością a raczej kolejnym obowiązkiem, który należy wykonać ale który nie przynosi wielkiej satysfakcji. 


Dlatego postanowiłam zacząć od nowa, a przy okazji zorganizować się, żeby w grudniu nie brać urlopu, by doczytać brakujących 20 pozycji ;) Tak więc postanowiłam sobie:





Przypomnieć sobie klasyczne powieści, które już kiedyś czytałam. Pamiętam, że moja prawdziwa przygoda z czytaniem rozpoczęła się wraz ze sporym napływem gotówki, kiedy skończyłam szkołę podstawową. Była to chyba nagroda za świadectwo z czerwonym paskiem :) Wtedy właśnie kupiłam sobie powieści Jane Austen na zdjęciu powyżej i całe wakacje spędziłam zaczytując się jej lekko napisanymi romansami. Ciekawe jakie wrażenie te książki zrobią na mnie po latach :)  





Przeczytać wszystkie tytuły jakie mam z serii Biblioteka Bestsellerów. W liceum oszczędzałam każdą złotówkę, by kupić jak najwięcej pozycji z tej serii. Książki były pięknie wydane, na pięknym trwałym papierze, kartki zszyte a oprawy solidnie wykonane. Czytałam je potem w wolnych chwilach, ale niektóre tytuły były wtedy dla mnie niezrozumiałe, bo po prostu za trudne. Obiecałam sobie jako nastolatka, że jeszcze do nich wrócę i teraz nadszedł ten czas :) 





Przeczytać pozycje zalegające na półce od lat. Każdy z nas ma mnóstwo książek "na później". Ci pechowcy nigdy nie mogą doczekać się swojej kolejki. Ja mam swoją pechową autorkę. To Isabel Allende, której pięknie wydane książki mam od lat, ale jeszcze nie przeczytałam ani jednej... Naprawdę nie wiem dlaczego. 




Wybrać powieści, które będzie się czytało szybko, żeby zdążyć przeczytać 52 tytuły przed końcem roku. Jako, że zaczynam od nowa, a jest już połowa lutego, to nie mogę czytać systematycznie czyli 1 tytuł na 1 tydzień. Poza tym moim zdaniem zrobienie planu nie ma najmniejszego sensu. Powinno się czytać dla przyjemności i wiedzy, a liczba 52 jest tylko czynnikiem motywującym, który ma przeciwdziałać popadaniu w lenistwo. Jako, że uwielbiam powieści grozy i od tego typu powieści nie potrafię się oderwać, więc w momentach kryzysu i braku motywacji będę sięgać po widoczne na zdjęciu powyżej pozycje. 



Przeczytać również po dzienniki i autobiografie. W trakcie studiów zaczęłam nudzić się literaturą piękną i bardziej niż fikcja interesowały mnie autentyczne przeżycia jednostki. Wtedy właśnie sięgnęłam po utwory pamiętnikarskie i zaczytywałam się wielotomowymi dziennikami Anais Nin, Marii Dąbrowskiej czy Zofii Nałkowskiej. Efekt tego był taki, że zarówno pracę licencjacką jak i magisterską napisałam o pamiętnikarstwie :) Wraz ze skończeniem studiów nastąpiło zmęczenie materiału i obecnie rzadko sięgam po dzienniki, pamiętniki i autobiografie. W ramach 52 Book Challenge chciałabym przeczytać imponujących rozmiarów dziennik Sylvii Plath i wspomnienia Simone de Beauvoir. Te lektury zostawiam sobie na wakacje, bo wymagają sporo wolnego czasu. 


Dobra biografia nie jest zła ;) Na koniec zostawiam sobie biografie. Najchętniej czytam biografie ekscentrycznych kobiet. Pozycje na zdjęciu powyżej to obowiązkowe tytuły w tym roku :) 

Mimo, że zaczynam od nowa, to w dalszym ciągu aktualne jest postanowienie o pisaniu recenzji przeczytanych ksiażek. Na początek dwie pozycje autorstwa Oscara Wilde - "Upiór rodu Cantervillów" oraz "Portret Doraiana Greya" :))))) 
Share on Google Plus

About Aneta Łukasik

Cześć:) To ja, autorka bloga. Blogowanie to moje hobby, ale zajmuję się tym od niedawna, dlatego mam prośbę :) Jeżeli przeczytałaś/łeś post, to proszę zostaw komentarz. Wszystkie wskazówki i porady są dla mnie bardzo cenne :) Z góry dziekuję :)
    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze :

  1. O! Ja też biorę udział w takim wyzwaniu. :) Jak Ci idzie? Bo ja mam chyba z 10 książek do tyłu. Ale przecież nie liczy sie ilość, tylko przyjemność czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi kilka tytułów brakuje. Żeby się wyrobić czytam te cieńsze ;) Nie wiem czy przeczytam 52 książki, bo mam ochotę na coś dłuższego, jak Anna Karenina, a ta książka z pewnością pochłonie sporo czasu. W tym roku czytam, a w przyszłym napiszę co przeczytałam, bo z czytaniem i pisaniem o tym się nie wyrabiam :D Dla mnie te 52 tytuły to też tylko orientacyjna liczba. Najważniejsze, żeby wrócić do czytania i znaleźć na nie czas :)

      Usuń