Jarmak Bożonarodzeniowy w Budapeszcie


Zawsze planuję zrobić znacznie więcej, niż jest to możliwe. W tym roku zamierzałam zobaczyć pięć jarmarków, skończyło się na dwóch. I bardzo dobrze, bo w dalszym ciągu będę mieć marzenia :) Na kiermasz w Budapeszcie udałam się przy okazji zwiedzania stolicy Węgier. Zdaniem niektórych Budapeszt jest najpiękniejszą ze stolic Europy. O moich wrażeniach z wycieczki przygotowuję osobnego posta. W tym skupię się na pięknych i oryginalnych rzeczach znalezionych na jarmarku. 




Tłumy ludzi odwiedziły jarmarki. Na samym początku wydawało mi się, że nie dopcham się do staraganów, żeby zrobić zdjęcia i kupić pamiątki. Wybraliśmy się do Budapesztu w weekend i trzeba się było wykazać nie lada cierpliwością, by dostać się do stoiska. W zeszłym roku byliśmy w Wiedniu, ale moje wrażenia nie były tak pozytywne jak po tegorocznej wycieczce. Jarmarki wiedeńskie były pełne rzeczy, które można dostać praktycznie wszędzie. W Budapeszcie dla odmiany czekało na nas mnóstwo oryginalnych przedmiotów, którymi mogę się inspirować przygotowując własne prace. 



Nie przepadam za świecznikami, ale na takie mogłabym się skusić...





Powtarzam się, ale jak zwykle najbardziej zainteresowały mnie drewniane przedmioty. Były piękne, a jednocześnie bardzo proste. Najbardziej przypadły mi do gustu oryginalne zegary i deski do krojenia w różnych kształtach. 





Dla każdego coś dobrego, było w czym wybierać i przebierać. Cały czas miałam jednak problem z przeliczaniem cen na polskie złotówki. Na Węgrzech płaci się w tysiącach, więc na początku wszystko wydaje się drogie. Za 100 polskich złotych można kupić około 7400 forintów, więc po przeliczeniu okazało się, że ceny są znacznie niższe niż u nas.  



Tych pięknych bombek i ślicznych materiałowych jabłuszek nie mogłam sobie odmówić. Są miękkie, lekkie i świetnie prezentują się na choince. No i były bardzo tanie, cena jabłka to 15 złotych za sztukę a bombka kosztowała około 12 zł. 



Trochę żałowałam, że nie kupiłam tych świeczek, ale chcę się sama nauczyć robić takie :) 





Uwielbiam kupować i najchętniej wzięłabym wszystko, co mi się spodoba. Nie ma jednak sensu kupować 20 zegarów za jednym razem :D Biżuterii też mam sporo, więc nie skusiłam się, chociaż bardzo mi przypadła do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że po zakupach pozostało mi uczucie sporego niedosytu ;) Bycie zakupoholikiem wcale nie jest takie przyjemne :D :D :D 






Zakupy na jarmarku zajęły nam około 3 godzin i był to czas spędzony głównie na próbie dostania się do kolejnych stoisk. Na serwowane tam jedzenie się nie skusiliśmy z dwóch powodów. Przede wszystkim było straszliwie tłuste, a takiej kuchni unikamy. Co prawda mogliśmy się skusić na jakąś lżejszą opcję, ale chyba musielibyśmy zjeść stojąc w przejściu. Tłumy ludzi zgromadzone przy punktach z jedzeniem skutecznie uniemożliwiały spokojny posiłek. Wcale nam to jednak nie zepsuło radości z odwiedzenia budapesztańskich jarmarków. Wręcz przeciwnie, wyjazd oceniam jako znacznie bardziej udany niż zeszłoroczny i na jarmarki w stolicy Węgier z chęcią ponownie się wybiorę :) Mam nadzieję, że zachęciłam Was moją relacją i też się tam wybierzecie :) 
Share on Google Plus

About Aneta Łukasik

Cześć:) To ja, autorka bloga. Blogowanie to moje hobby, ale zajmuję się tym od niedawna, dlatego mam prośbę :) Jeżeli przeczytałaś/łeś post, to proszę zostaw komentarz. Wszystkie wskazówki i porady są dla mnie bardzo cenne :) Z góry dziekuję :)
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze :

Prześlij komentarz