Jarmark Świąteczny w Krakowie


Kraków to jedno z moich ulubionych miast i zawsze chętnie się do niego wybieram. Tam są moje ulubione muzea, księgarnie i restauracje. Od zeszłego roku zaczęłam jeździć na jarmarki świąteczne, ale nie udało mi się dotrzeć do Krakowa. Tak więc w tym miesiącu postanowiłam, że jarmark krakowski będzie tym pierwszym, zarówno obejrzanym jak i opisanym.




To już tradycja, że podczas każdego pobytu w tym mieście muszę zrobić zdjęcie rynku oraz mima. Rynek cudownie rozświetlała kolorowa choinka, błyszczał również mim. O uroku tego miasta mogłabym pisać dłuugo, ale oki, oki, już przechodzę do tematu :D




Jarmark rozpoczął się 27 listopada a zakończy 26 grudnia. Przyznaję, że jestem pamiątkoholikiem i ciągle kupuję różne ozdoby do domu. Walczę jednak z tym nałogiem i nawet udało mi się nie wydać wszystkich pieniędzy. Skupiłam się przede wszystkim na robieniu kolorowych zdjęć :)



Oczywiście moim największym zainteresowaniem cieszą się przedmioty drewniane, które mogę potem ozdobić :D Patrząc jednak na te cudowne, drewniane akcesoria kuchenne ciężko im się oprzeć. Póki jeszcze nie ogłosiłam bankructwa, to regularnie powtarzam sobie, że w końcu chcę prowadzić sklep z pracami rękodzielniczymi. Tak więc moje zakupy to nauka i fundamenty przyszłego sukcesu :D Tak więc sama sobie wierzę, że te 30 drewnianych desek do krojenia naprawdę jest mi niezbędne :D :D





Rzeczy sprzedawane na jarmarku idealnie nadają się na prezenty. Z racji mojego hobby uważam, że najlepsze prezenty to właśnie produkty rękodzielników. Dlatego też nie dziwi mnie ich cena, bo przecież płaci się za czas przeznaczony na ich przygotowanie. Dla mnie są to małe dzieła sztuki :)








Drugą super atrakcją jarmarku było jedzenie. Uwielbiam słone oscypki, duże pajdy chleba ze smalcem i inne tradycyjne przysmaki. Na wedlowską czekoladę trzeba było czekać co najmniej 30 minut, więc zjedliśmy na dworze. Pamiętam jak w zeszłym roku w Wiedniu wkurzały mnie tłumy ludzi jedzących wszystkie tłuste przysmaki. Teraz do nich dołączyłam, co musi oznaczać, że połknęłam jarmarkowego bakcyla :D Mam nadzieję, że moja relacja zachęci was, żeby obejrzeć krakowski jarmark. A ja zbieram się oglądać i fotografować kolejne, najpierw w Katowicach, bo jak wiadomo szewc bez butów chodzi i to miasto zazwyczaj omijam ;) Zaraz potem wycieczka do Budapesztu, zwiedzanie i przy okazji tamtejsze jarmarki :) Do zobaczenia i przeczytania wkrótce :)
Share on Google Plus

About Aneta Łukasik

Cześć:) To ja, autorka bloga. Blogowanie to moje hobby, ale zajmuję się tym od niedawna, dlatego mam prośbę :) Jeżeli przeczytałaś/łeś post, to proszę zostaw komentarz. Wszystkie wskazówki i porady są dla mnie bardzo cenne :) Z góry dziekuję :)
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze :

Prześlij komentarz